-Lyyn?
-Tak, to ja…- przytuliłam ją i
pocałowałam w główkę.- Gdzie byłaś?
-Maad…
-Byłaś z Mad?
W odpowiedzi pokiwała główką i
mocniej się do mnie przytuliła. Wtedy poczułam jak bardzo za nią tęskniłam. W
ostatnim czasie to ona dawała mi siłę i nadzieję. Ma w sumie tylko mnie. Nie
wiem czy Kevin się liczy. Chyba jakoś się liczy, w końcu jest jej ojcem… Eee
tam, taki ojciec. Nawet nie dopilnował jej żeby nie uciekła z tamtej oszklonej
sali. Są jednak plusy, że Sam mnie znalazł. Wstałam i usiadłam z Jem na łóżku.
-Idziemy do Mad?
-Nie!
-Czemu?
-Nie…
-Ok., idziemy- uśmiechnęłam się
chytrze do małej.
-Nieee…
-Tak, tak, ciekawa jestem jak tu
przyszłaś.
Wyszłam z pokoju niosąc Jem na
rękach. Szłam tym samym korytarzem co trzy dni wcześniej. W połowie drogi do
oszklonej sali usłyszałam płacz małego dziecka. Doszłam do sali i uchyliłam
drzwi. To stamtąd dobiegał ten płacz. Postawiłam Jem na podłodze i podeszłam do
łóżeczka z którego dobiegał płacz. To był mały chłopczyk ubrany w białe body i
białą czapeczkę. Wyciągnęłam w jego stronę ręce. Od razu się uśmiechnął i
przestał płakać. Spróbowałam go wziąć na ręce. Był taki malutki i słodki. Cały
czas się do mnie uśmiechał a Jem stała przy moich nogach i patrzyła obrażona na
mnie.
-Zobacz jaki dzidziuś-
powiedziałam do niej i kucnęłam, żeby mogła zobaczyć chłopca.
-Dzidzia!
-Tak, dzidzia- uśmiechnęłam się
do niej i usiadłam na krześle obok łóżeczka.
Chłopiec robił się coraz bardziej
senny, tak samo jak Jem stojąca przy krześle. Po chwili Jem usiadła przy
krześle i zasnęła. Odłożyłam chłopca do łóżeczka i podniosłam dziewczynkę z
podłogi. Przytuliła się do mnie. To przypomniało mi o Aleksie. Miał dzisiaj
przyjść. Położyłam Jem do pierwszego stojącego przy mnie łóżeczka i wybiegłam z
sali. Tak się rozpędziłam, że znowu na kogoś wpadłam. To oczywiście był Aleks,
bo któż by inny.
-Przepraszam, zagapiłam się-
wyszeptałam patrząc w jego szare oczy.
-To ja znowu nie uważałem,
przepraszam- uśmiechnął się. – Wiesz, że właśnie do ciebie szedłem?
-Serio? Ja o tym zapomniałam… o
tym że miałeś przyjść, znaczy się… i dlatego tak pędziłam. –zaśmiałam się.
-Zjesz coś może?
-Emm, w sumie to śniadania nie
jadłam…
-To co? Zjemy razem śniadanie?
-Możemy…
Ruszyliśmy korytarzem, po chwili
znaleźliśmy się w pomieszczeniu którego jeszcze nie znałam. To chyba musiała
być ta ich stołówka. Wzdłuż ścian stały długie prostokątne stoły i przy nich
krzesełka. Ciekawe co oni tu podają.
Aleks podszedł do okienka przy
drzwiach i wziął dwie tacki z czymś owiniętym w folię aluminiową. Kiedy
usiedliśmy przy stole zajrzałam pod osłonkę. Był to naleśnik z czymś zielonym w
środku. Pewnie jakaś sałata. Zaśmiałam się pod nosem. Dawno nie jadłam sałaty,
zwłaszcza w naleśniku. Wydobyłam posiłek spod folii i ugryzłam kawałek. Okazało
się nawet smaczne. Aleks też już zabrał się za swoje śniadanie więc nie
wiedziałam czy wypada teraz coś mówić. Siedziałam w ciszy i co raz zagryzałam
naleśnika czekając na rozwój sytuacji. Aleks po chili się odezwał
-Chcesz coś do picia? Kawa?
Herbata?
-Herbata jest Ok… tak poproszę
herbatę. –uśmiechnęłam się.
Aleks wstał i ponownie podszedł
do okienka. Po chwili wrócił z tacą z dwoma kubkami. Jeden podał mi a drugi
postawił przed sobą. Kiedy zjedliśmy zapytałam
-Wiesz co z Mad?
-Wiesz, raczej nie za dobrze…
-Czyli?
-Urodziła chłopca…
-A ona?
-Ona… ona nie żyje… trochę trudno
o tym mówić, opiekowała się mną kiedy moi rodzice byli w pracy…
Nie odzywałam się. Jednak coś
poszło nie tak i Mad nie żyje. Nie mogłam uwierzyć. Pozbawiłam drugie dziecko
matkę. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
-A co z jej dzieckiem?
-Leży w sali dziecięcej…
-Mogę je zobaczyć?
-Jeśli chcesz…
Wstaliśmy od stołu i odnieśliśmy
tace do okienka. Wróciliśmy się tą samą droga którą wcześniej szliśmy. Kilka
minut później byliśmy już w sali dziecięcej. Wolałam to miejsce nazywać
oszkloną salą. Ładniej to brzmiało. Aleks podszedł do łóżeczka w którym leżał
chłopiec, którego wcześniej uśpiłam. Nadal spał.
-To on.
Zaparło mi dech w piersi.
Trzymałam dziecko nie żyjącej już dziewczyny. Nie wiedząc o tym.
-Chodźmy stąd, nie dobrze mi…
Wyszłam z sali nie patrząc czy
Aleks za mną idzie. Nie szedł. Został tam. Wpadłam do pokoju i zatrzasnęłam za
sobą drzwi. W pokoju ponownie zastałam Sama siedzącego na moim łóżku. Nic nie
mówił. Patrzył w drzwi jakby ktoś miał zaraz wejść. Niestety nikt nie wszedł a
ja zostałam z nim sama.
-Nie chciałam, Sam…
-Trochę za późno! –wstał z łóżka
i zaczął chodzić po pokoju.
-Krzyk nic już nie da… masz syna…
-wyszeptałam.
-I co z tego? Mad nie żyje!
Rozumiesz to? –zbliżył się do mnie.
-Rozumiem, ale ciesz się tym co
masz…
-A powiedz mi co mam…
-Syna… mnie… Jem… nie jesteś sam…
-Tak, ale nie dasz mi tego co
Mad…
-I nie chcę. Kto w ogóle
powiedział, że ja będę chciała ją zastąpić?
-Ja.
-To się sorry, ale myliłeś!
-Niedługo musimy znowu stąd
wyruszyć, ktoś będzie musiał się zająć moim synem. Nie zostawię go tutaj!
–prawie płakał, nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Spokojnie… -wyszeptałam i
przytuliłam go. Myślałam że mnie odrzuci, ale tak nie było. Odwzajemnił mój
uścisk. –kiedy to coś opuścimy?
-Za dwa lub trzy dni…
-A powiesz mi jeszcze kto z nami
idzie?
-Jem… no i Julian…
-A Julian to kto?
Odsunął się ode mnie.
-Julian to mój syn…
-Doobraa… a co w takim razie z
Kevinem?
-Kevin już sobie znalazł sobie
dziewczynę, i dlatego tutaj zostaje.
-Szok, już o niej zapomniał…
-O kim?
-O Tinie…
-Nom, na to wygląda.
-Pójdziesz już? Chciałabym się
trochę przespać…
-Oczywiście, już idę…
Wyszedł i cicho zamknął za sobą
drzwi.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey :) Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale w zamian za to dodałam trochę dłuższy rozdział. Mam nadzieję, że Wam się podobał i będziecie chceli dalej to czytać, mimo tego, że rzadko coś dodaję.
Dzięki za to, że jesteście <3
Super, super i jeszcze raz super pisz dalej nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D
OdpowiedzUsuńwięcej :) masz talent
OdpowiedzUsuńWidzę, że dalszej części nie będzie, ale i tak wpadam, nadzieja musi być a tak wgl zapraszam do mnie http://last-hope-world.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń