Dwa dni później byliśmy już
przygotowani do drogi. Tym razem dostaliśmy terenowy samochód, wiec nie
musieliśmy nosić ciężkich plecaków. Sam usiadł za kierownicą, a ja z tyłu z Jem
i Julianem. Wczoraj był u mnie Aleks. Myślałam, że też z nami pojedzie, ale musiał
zostać ze swoimi rodzicami. Trochę szkoda. Fajny był. Jechaliśmy wąską, leśną
drogą. Śnieg prawie stopniał i nie było takich wielkich zasp. Szybko minęła mi
ta zima. Ciekawa jestem gdzie teraz pojedziemy. Pewnie do jakiegoś następnego
schronu. Dość mam już tego ciągłego ukrywania się.
-Sam?
-Tak?
-Dokąd jedziemy?
-Jedziemy do domu.
-Domu?
-Tak, dostałem klucze do domu w
Londynie.
-Uaa…
Pozostały czas spędziliśmy w
ciszy. Jem i Julian spali, więc ja też mogłam się zdrzemnąć.
5 godzin później…
-Lyn, wstawaj!
Tak wygodnie mi się śpi a ktoś
mnie budzi.
-Lyn, wstawaj, dojechaliśmy!
Otworzyłam zaspane oczy i
popatrzyłam na Sama.
-Że co?
-Jesteśmy w Londynie.
-Ahh a myślałam, że coś się
stało…- i ponownie zamknęłam oczy.
-Lyn nie żartuj sobie, trzeba
przenieść Jem i Juliana do domu.
Wciąż zaspana wyszłam z samochodu
i wzięłam śpiącą Jem na ręce. Odwróciłam się plecami do samochodu i aż zaparło
mi dech w piersi. Stałam przed białą willą. Chciałabym opisać słowami ten dom,
ale do tego nie ma słów. Zabrakło by ich. Szok i ja w tym mam mieszkać.
-Skąd masz taki dom? –zapytałam
Sama wchodząc po wysokich schodach.
-Mieliśmy tu zamieszkać z Mad.
Ale jej już nie ma. Więc będę tu mieszkać z tobą.
Weszliśmy do jasnego, białego
przedpokoju. Wszystko wyglądało jak w jakimś pałacu.
-I będziesz tu mieszkał ze mną
dlatego, że Mad nie żyje? Czy masz jeszcze inny powód?
-Mam inny. Ktoś musi się
zaopiekować Julianem. –zaśmiał się pod nosem.
-Ranisz.
-Wiem.
Weszliśmy po schodach wyłożonymi
białymi płytkami
-Tylko nie wiem jak się
podzielimy, bo tutaj są tylko dwa pokoje z łóżkami.
-Ty będziesz spał z Julianem, ja
z Jem.
Uśmiechnął się kpiąco.
-Wolałbym mieć pokój z jakąś
dziewczyną…
-No to weź sobie Jem.
Weszliśmy do pokoju w którym
stały dwa małe łóżeczka. Położyliśmy dzieci do nich i wyszliśmy na korytarz.
-Nie chcę Jem…
-Ok. to ja śpię w salonie!
-Popatrzyłam na niego i zaśmiałam się pokazując zęby.
On zamiast zaprotestować
przyciągnął mnie do siebie i delikatnie pocałował.
-Śpisz ze mną…
-Eee? A to niby dlaczego?
-Bo mi się tak podoba! –pocałował
mnie jeszcze raz, tym razem pewniej.
-Nie przekonałeś mnie!
–wystawiłam mu język i zaśmiałam się.
-Dobra, sama przyjdziesz.
–wypuścił mnie i zamknął się w pokoju z niebieską zawieszką na klamce.
Pomyślałam, że przynajmniej wiem gdzie jest ten pokój. Postanowiłam zobaczyć
resztę pomieszczeń. Więc w tym celu zeszłam na dół i rozpoczęłam zwiedzanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Jak zwykle opuściłam się w pisaniu :( główne powody to : wakacje, obóz sportowy, problemy z chłopakami i brak weny. Przepraszam za to ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz