Od dwóch godzin siedzimy w chatce. Nikt jeszcze nie
przyszedł, i może nie przyjdzie. Jest tu strasznie nudno. Na dworze jest już
ciemno. Jestem strasznie senna. Prawie usypiam na krześle.
-Chyba powinnaś się przespać- mówi podchodząc do mnie i
biorąc mnie na ręce.
-Chyba…
-Zdecydowanie tak- powiedział ze śmiechem i położył mnie na
łóżko.
-A ty?- zapytałam.
-Poczekam na innych- szepną i pocałował mnie w czoło.
-Poczekam na innych- szepną i pocałował mnie w czoło.
-Aha…- wyszeptałam i zasnęłam.
***
Obudziła mnie rozmowa. Zapewne ktoś do nas dołączył. W sumie to poleżałabym jeszcze chwilkę. Poczułam
że Sam siedzi obok mnie, więc przytuliłam się do niego i postanowiłam posłuchać
o czym ta rozmowa.
-Wyspałaś się?
-Mhmm- odpowiedziałam.
Usiadłam obok Sama, zauważyłam mężczyznę i kobietę z
malutkim dzieckiem na rękach. Nagle Sam odchrząknął i powiedział.
-Chciałabym wam przestawić Lyn. Lyn to jest Kevin i jego
żona Tina. A to- powiedział podchodząc do Tiny i biorąc od niej dziecko.- A to
jest Jem.
-Ojejciu, jaka słodka- wyszeptałam spoglądając na zawiniątko.
Jem miała jasne, krótkie włosy i zielone oczy. Wyglądała cudownie, jak mała
wróżka. Jej mama była zupełnie inna: miała ciemne włosy i szare oczy. Sądzę więc
że urodę odziedziczyła po ojcu. Kevin miał zielone oczy i podobne do Jem włosy.
Sam położył mi Jem na rękach i usiadł obok podtrzymując mnie ramieniem. Po
jakiejś godzinie podjęliśmy decyzję że wyruszmy o świcie. Sam podszedł do
wielkiej zasłonki która wcześniej nie rzuciła mi się w oczy i odsłonił
korytarz, który prowadził do trzech malutkich pokoi. Sam i ja zajęliśmy jeden z
nich.
-Kiedy oni przyszli?- zapytałam Sama jak weszliśmy się do
pokoju.
-Jakąś godzinę po tym jak zasnęłaś.
-Aha- powiedziałam i położyłam się na łóżku.
-To może ja pójdę spać do innego pokoju?- zaproponował.- Zależy
mi na tym żebyś się wyspała.
Wstałam i przytuliłam go.
-Właśnie bez ciebie się nie wyśpię…
Pocałował mnie w czoło i powiedział:
-Dobrze, ale jak będzie ci nie wygodnie to mów.
-Ok.-powiedziałam i położyłam się z powrotem na łóżku. Sam
podążył za mną. Mimo to, że niedawno spałam, zasnęłam jak suseł.