Szłam wąską dróżką. Śnieg
zaczynał już topnieć i gdzieniegdzie można było zauważyć rośliny wybijające się
spod niego. Niebo miało jasnoniebieski odcień. Widać że idzie wiosna. Pośród
świergotu wiosennych ptaków dotarłam nad jezioro. Po jego tafli pływało jeszcze
kilka pojedynczych płatów lodu. Wokół niego stały trzy kamienne ławki, w
większości pokryte topniejącym śniegiem. Podeszłam do jednej z nich i zsunęłam
z niej śnieg. Wzory które ujrzałam wprawiły mnie w osłupienie. Sylwetki
zwierząt wyryte w skalnej ławce to niecodzienny widok. Przesunęłam palcami po
jednej z nich. Wilk. następna przedstawiała orła a jeszcze następna węża.
Sprawdziłam dwie pozostałe ławki. Nie wyczułam żadnej różnicy. Postanowiłam
wrócić do domku. Dotarłam tam w bardzo szybkim tempie. Wspięłam się po
gałęziach i po chwili znajdowałam się na drewnianej platformie. Weszłam do domu
i ogłuszył mnie płacz. Zrzuciłam z siebie sweter i wbiegłam po schodach na
górę. Zastałam Kevina trzymającego Jem na rękach. Spojrzał na mnie smutno.
Wzięłam dziewczynkę od Kevina i usiadłam na łóżku. Byłam zmęczona spacerem,
lecz ku mojemu zdziwieniu, Jem zasnęła od razu po wtuleniu się w moją bluzkę.
Kevin nadał stał przy łóżku.
-Dziękuję za uratowanie życia-
powiedział Kevin uśmiechając się.
-Nie ma za co.
Położyłam malutką na łóżku i tak
jak poprzednio, otoczyłam ją murkiem z poduszek. Odwróciłam się i krzyknęłam z
zaskoczenia. Kiedy kładłam Jem, Kevin staną za mną.
-Kurde, ale mnie przestraszyłeś…
Kevin złapał mnie za rękę i
pociągną w stronę drzwi.
-Nie będziesz musiała już dzielić
z nią łóżka.
-Czemu?
Szliśmy schodami w dół. Kevin
przystaną i spojrzał w górę.
-Zrobiliśmy łóżeczko dla niej.
Jest w schowku. Właśnie tam idziemy.
-Kiedy je zrobiliście?
-Zaczęliśmy już pierwszego dnia,
wtedy co palce sobie poraniliśmy z Samem- zaśmiał się.
-Aha, no tak…
Doszliśmy do małych drzwiczek.
Kevin otworzył je i wyciągnął prześliczne drewniane łóżeczko. Drewniana rama
otoczona była poprzeplatanymi ze sobą gałązkami. W środku była poukładane
drewniane szczebelki, chyba na tym miał leżeć materac.
-Jest prześliczne…- wyszeptałam
zafascynowana.
-Pomożesz mi zanieść je na górę?
-Oczywiście, tylko nie wiem czy
dam radę je podnieść.
-Zobaczmy.
Złapałam za róg i delikatnie je
podniosłam. Wcale nie było takie ciężkie jak się wydawało. Kevin złapał z
drugiej strony i z lekkim trudem wnieśliśmy łóżeczko do mojego pokoju.
-A materac?- spytałam.
-Materac trzeba przynieść z
innego pokoju. Idziesz ze mną?
Skinęłam głową. Weszliśmy do
pokoju Sama. Kevin zsunął z łóżka pościel i zabrał materac.
-Zaraz wrócę to poskładamy tą
pościel.
Kevin wyszedł, ale nie zamkną za
sobą drzwi. Przy łóżku stał mały stoliczek nocny z szufladą. Podeszłam i
odsunęłam ją. Na wierzchu leżały same papiery, lecz pod nimi wyczułam coś
twardego. Wyciągnęłam papiery. Moim oczom ukazała się drewniana szkatułka. Nie
zdziwiło by mnie to, gdyby nie sylwetka wilka wyryta w wieczku. Usłyszałam
kroki, więc wrzuciłam szkatułkę do szuflady, przykryłam papierami i szybko
zasunęłam szufladę. Wzięłam do ręki poduszkę i położyłam ją na łóżku. Do pokoju
wrócił Kevin i od razu zabrał się za składanie prześcieradła. Kiedy cała
pościel była już złożona, usiadłam na podłodze.
-Zmęczona?
-I to jak- wysapałam.- Zmęczył
mnie już spacer, a to totalnie wyczerpało moją energię.
Usiadł obok mnie i powiedział:
-To może się połóż, przełożymy
Jem do jej łóżeczka a kiedy obudzi się, zajmę się nią.
-To miło z twojej strony. –
Spróbowałam wstać ale nie dałam rady.
Chłopak wstał i wyciągnął do mnie
rękę. Przyjęłam pomoc i ruszyłam do pokoju. Przytrzymywał mnie żebym nie
upadła, byłam mu naprawdę za to wdzięczna. Sama nie doszłabym nawet do drzwi.
Przełożył Jem do jej pościelonego łóżeczka. Ległam na łóżko i już nie wstałam.
Kevin był nawet tak miły że przykrył mnie kocem. Nie zważając na nic, zasnęłam.
Nie wiem nawet kiedy Kevin wyszedł z mojego pokoju. W mojej głowie kołatało się
mnóstwo myśli. Jeszcze wczoraj było tak pięknie. Mogłam nie przejmować się
przyszłością, ponieważ Sam mi ją ułatwiał. Prowadził mnie przez nią. Teraz już
go nie mam. W sumie to nigdy nie miałam go w pełni. Jednak teraz nie mam już go
wcale. Pozostała mi nadzieja… no i Kevin.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kochani, przepraszam że dopiero teraz dodaję kolejny rozdział, ale przez ostatni tydzień nie było mnie w domu. Mam nadzieję że będę mogła dodać czternasty rozdział już niedługo :)
Pozdrawiam wszystkich cieplutko i dziękuję za wszystkie komentarze. Aaaa, zapomniałam dodać, że jeśli też prowadzicie jakiegoś bloga lub stronkę to zostawcie link w komentarzu, na pewno zajrzę :)