sobota, 11 maja 2013

Rozdział dziewiętnasty


 Następnego dnia obudził mnie czyjś głos, nie był głośny, ale jakoś nie mogłam poznać kto do mnie mówi. Otworzyłam oczy. Nadal siedziałam pod ścianą, czyli tam gdzie wczoraj zasnęłam. Przede mną stała Jem. Dziwne co? Taka malutka. Ubrana była w różową sukieneczkę do kolanek i różowe balerinki. Ślicznie wyglądała. Nie mogłam oderwać od niej oczu.
-Lyyn?
-Tak, to ja…- przytuliłam ją i pocałowałam w główkę.- Gdzie byłaś?
-Maad…
-Byłaś z Mad?
W odpowiedzi pokiwała główką i mocniej się do mnie przytuliła. Wtedy poczułam jak bardzo za nią tęskniłam. W ostatnim czasie to ona dawała mi siłę i nadzieję. Ma w sumie tylko mnie. Nie wiem czy Kevin się liczy. Chyba jakoś się liczy, w końcu jest jej ojcem… Eee tam, taki ojciec. Nawet nie dopilnował jej żeby nie uciekła z tamtej oszklonej sali. Są jednak plusy, że Sam mnie znalazł. Wstałam i usiadłam z Jem na łóżku.
-Idziemy do Mad?
-Nie!
-Czemu?
-Nie…
-Ok., idziemy- uśmiechnęłam się chytrze do małej.
-Nieee…
-Tak, tak, ciekawa jestem jak tu przyszłaś.
Wyszłam z pokoju niosąc Jem na rękach. Szłam tym samym korytarzem co trzy dni wcześniej. W połowie drogi do oszklonej sali usłyszałam płacz małego dziecka. Doszłam do sali i uchyliłam drzwi. To stamtąd dobiegał ten płacz. Postawiłam Jem na podłodze i podeszłam do łóżeczka z którego dobiegał płacz. To był mały chłopczyk ubrany w białe body i białą czapeczkę. Wyciągnęłam w jego stronę ręce. Od razu się uśmiechnął i przestał płakać. Spróbowałam go wziąć na ręce. Był taki malutki i słodki. Cały czas się do mnie uśmiechał a Jem stała przy moich nogach i patrzyła obrażona na mnie.
-Zobacz jaki dzidziuś- powiedziałam do niej i kucnęłam, żeby mogła zobaczyć chłopca.
-Dzidzia!
-Tak, dzidzia- uśmiechnęłam się do niej i usiadłam na krześle obok łóżeczka.
Chłopiec robił się coraz bardziej senny, tak samo jak Jem stojąca przy krześle. Po chwili Jem usiadła przy krześle i zasnęła. Odłożyłam chłopca do łóżeczka i podniosłam dziewczynkę z podłogi. Przytuliła się do mnie. To przypomniało mi o Aleksie. Miał dzisiaj przyjść. Położyłam Jem do pierwszego stojącego przy mnie łóżeczka i wybiegłam z sali. Tak się rozpędziłam, że znowu na kogoś wpadłam. To oczywiście był Aleks, bo któż by inny.
-Przepraszam, zagapiłam się- wyszeptałam patrząc w jego szare oczy.
-To ja znowu nie uważałem, przepraszam- uśmiechnął się. – Wiesz, że właśnie do ciebie szedłem?
-Serio? Ja o tym zapomniałam… o tym że miałeś przyjść, znaczy się… i dlatego tak pędziłam. –zaśmiałam się.
-Zjesz coś może?
-Emm, w sumie to śniadania nie jadłam…
-To co? Zjemy razem śniadanie?
-Możemy…
Ruszyliśmy korytarzem, po chwili znaleźliśmy się w pomieszczeniu którego jeszcze nie znałam. To chyba musiała być ta ich stołówka. Wzdłuż ścian stały długie prostokątne stoły i przy nich krzesełka. Ciekawe co oni tu podają.
Aleks podszedł do okienka przy drzwiach i wziął dwie tacki z czymś owiniętym w folię aluminiową. Kiedy usiedliśmy przy stole zajrzałam pod osłonkę. Był to naleśnik z czymś zielonym w środku. Pewnie jakaś sałata. Zaśmiałam się pod nosem. Dawno nie jadłam sałaty, zwłaszcza w naleśniku. Wydobyłam posiłek spod folii i ugryzłam kawałek. Okazało się nawet smaczne. Aleks też już zabrał się za swoje śniadanie więc nie wiedziałam czy wypada teraz coś mówić. Siedziałam w ciszy i co raz zagryzałam naleśnika czekając na rozwój sytuacji. Aleks po chili się odezwał
-Chcesz coś do picia? Kawa? Herbata?
-Herbata jest Ok… tak poproszę herbatę. –uśmiechnęłam się.
Aleks wstał i ponownie podszedł do okienka. Po chwili wrócił z tacą z dwoma kubkami. Jeden podał mi a drugi postawił przed sobą. Kiedy zjedliśmy zapytałam
-Wiesz co z Mad?
-Wiesz, raczej nie za dobrze…
-Czyli?
-Urodziła chłopca…
-A ona?
-Ona… ona nie żyje… trochę trudno o tym mówić, opiekowała się mną kiedy moi rodzice byli w pracy…
Nie odzywałam się. Jednak coś poszło nie tak i Mad nie żyje. Nie mogłam uwierzyć. Pozbawiłam drugie dziecko matkę. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
-A co z jej dzieckiem?
-Leży w sali dziecięcej…
-Mogę je zobaczyć?
-Jeśli chcesz…
Wstaliśmy od stołu i odnieśliśmy tace do okienka. Wróciliśmy się tą samą droga którą wcześniej szliśmy. Kilka minut później byliśmy już w sali dziecięcej. Wolałam to miejsce nazywać oszkloną salą. Ładniej to brzmiało. Aleks podszedł do łóżeczka w którym leżał chłopiec, którego wcześniej uśpiłam. Nadal spał.
-To on.
Zaparło mi dech w piersi. Trzymałam dziecko nie żyjącej już dziewczyny. Nie wiedząc o tym.
-Chodźmy stąd, nie dobrze mi…
Wyszłam z sali nie patrząc czy Aleks za mną idzie. Nie szedł. Został tam. Wpadłam do pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. W pokoju ponownie zastałam Sama siedzącego na moim łóżku. Nic nie mówił. Patrzył w drzwi jakby ktoś miał zaraz wejść. Niestety nikt nie wszedł a ja zostałam z nim sama.
-Nie chciałam, Sam…
-Trochę za późno! –wstał z łóżka i zaczął chodzić po pokoju.
-Krzyk nic już nie da… masz syna… -wyszeptałam.
-I co z tego? Mad nie żyje! Rozumiesz to? –zbliżył się do mnie.
-Rozumiem, ale ciesz się tym co masz…
-A powiedz mi co mam…
-Syna… mnie… Jem… nie jesteś sam…
-Tak, ale nie dasz mi tego co Mad…
-I nie chcę. Kto w ogóle powiedział, że ja będę chciała ją zastąpić?
-Ja.
-To się sorry, ale myliłeś!
-Niedługo musimy znowu stąd wyruszyć, ktoś będzie musiał się zająć moim synem. Nie zostawię go tutaj! –prawie płakał, nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Spokojnie… -wyszeptałam i przytuliłam go. Myślałam że mnie odrzuci, ale tak nie było. Odwzajemnił mój uścisk. –kiedy to coś opuścimy?
-Za dwa lub trzy dni…
-A powiesz mi jeszcze kto z nami idzie?
-Jem… no i Julian…
-A Julian to kto?
Odsunął się ode mnie.
-Julian to mój syn…
-Doobraa… a co w takim razie z Kevinem?
-Kevin już sobie znalazł sobie dziewczynę, i dlatego tutaj zostaje.
-Szok, już o niej zapomniał…
-O kim?
-O Tinie…
-Nom, na to wygląda.
-Pójdziesz już? Chciałabym się trochę przespać…
-Oczywiście, już idę…
Wyszedł i cicho zamknął za sobą drzwi. 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hey :) Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, ale w zamian za to dodałam trochę dłuższy rozdział. Mam nadzieję, że Wam się podobał i będziecie chceli dalej to czytać, mimo tego, że rzadko coś dodaję. 
Dzięki za to, że jesteście <3 

3 komentarze:

  1. Super, super i jeszcze raz super pisz dalej nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że dalszej części nie będzie, ale i tak wpadam, nadzieja musi być a tak wgl zapraszam do mnie http://last-hope-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń