Obudziłam się w ramionach Sama. Uśmiechną się i powiedział:
-Słodko wyglądasz…- i pocałował mnie w czoło.
-Na pewno…- odparłam ze śmiechem.- Która godzina?
-Chyba szósta coś… - zamyślił się i spojrzał na zegarek- tak
szósta trzydzieści dwie.
-Wstajemy?- zapytałam i nagle usłyszeliśmy płacz Jem.
-Raczej…
Wstałam i założyłam koszulkę, którą dostałam od Sama. Była trochę
za duża, a moje nie nadawała sie już do chodzenia. Postanowiłam pójść do
pierwszego pokoju i sprawdzić co na śniadanie. Zauważyłam Sama stojącego przy
szafce i podeszłam do niego.
-Lyn?
-Tak?
-A, nie, nic- zamyślił się- zimno tu, idź weź sweter-
odwrócił się i pocałował mnie.- Widzisz tą szafkę w rogu?- wskazał na jakiś
kształt.
-Mhmm?
-W tej szafce powinny być swetry, wybierz sobie jakiś.- W
tej chwili do pokoju weszła Tina z Jem na rękach.
-Wyspani?- zapytała z uśmiechem.
-Tak- odpowiedzieliśmy razem i zaśmialiśmy się.
Wzięłam sweter z szafki i usiadłam obok Sama szykującego
śniadanie.
-Idziemy teraz i jemy śniadanie po drodze czy zjemy tutaj?-
zapytał Kevin, który nagle wszedł do pomieszczenia i usiadł obok Tiny,
przytulając ją. Po chwili zamyślenia powiedziałam:
-Chyba lepiej by było iść i jeść, szybciej dostalibyśmy się
do… tego miejsca w które idziemy, tak?
Sam podszedł i pocałował mnie.
-Jeśli tak mówisz, to zapakuje kanapki i zjemy je po drodze-
powiedział i wrócił do kanapek.
Kiedy skończył, wyruszyliśmy z chatki. Było dosyć jasno,
więc widzieliśmy prawie wszystko. Sam podszedł do mnie i wziął mnie za rękę.
-Trzymaj się mnie-pocałował mnie w czoło- bo się zgubisz…
-Spróbuję…
-Obiecaj, że będziesz trzymać się blisko mnie przez całą
drogę do plaży- powiedział.
-Plaży, powiadasz?
-Ojoj, no tak.. hmm… plaży… bo niedaleko od plaży..jest nasz
schron… pójdziemy na plażę… jeśli zechcesz…
-Pewnie że chcę- przytuliłam się do niego- byłam kiedyś nad
morzem, jak miałam pięć lat…
-Pamiętasz gdzie byliście?
-Miałam pięć lat, więc raczej niewiele pamiętam…
-No tak, głupie pytanie…
Szliśmy dalej. Nagle nad naszymi głowami rozległ się
straszny hałas.
-To samoloty!- krzykną Kevin.- Schowajcie się w krzaki!
Sam pociągnął mnie w stronę krzaków i położył się na ziemię,
nakazując mi to samo. Poszłam więc w jego ślady.
-Co ci wcześniej mówiłem?
-Żebym się ciebie trzymała…- wyszeptałam ze strachem.
-Na razie ci się to udaje…- odszepną i przysuną się bliżej
mnie.
-To chyba dobrze…
-Bardzo dobrze…- i delikatnie mnie pocałował.
Samoloty krążyły jeszcze z 10 minut, aż odleciały. Sam pomógł
mi wstać i pocałował mnie jeszcze raz.
-Trzymaj się tego co ci powiedziałem…
-Dobrze…
Szliśmy aż do wieczora. Stanęliśmy na małej, leśnej polanie
i Sam z Kevinem poszli znaleźć mały schron, który powinien tutaj być.
-Sam dobrze się tobą opiekuje?- zapytała Tina kiedy byłyśmy same.
-Dobrze, Jem śpi?- zapytałam spoglądając na nią.
-Tak- wyszeptała- ślicznie wygląda.
-Temu nie da się zaprzeczyć…
Po kilku minutach wrócił Sam i powiedział że schron jest nie
daleko, po czym wziął śpiącą Jem od Tiny.
-Chodźcie, bo jeszcze mi tu zamarzniecie…
-Oby nie- odparłam ze śmiechem i poszłyśmy za Samem.
Schron znajdował się pod ziemią, więc było tam w miarę
ciepło. Zjedliśmy resztę kanapek i położyliśmy się spać w małym pokoiku, Sam
tym razem nie uciekał od spania ze mną. W czasie drogi myślałam, że jak tu
dotrzemy, to zasnę i nie będę mogła wstać, natomiast działo się inaczej…
-Śpisz?- zapytał Sam.
-Nie…
-Spróbuj zasnąć, jutro znowu trzeba będzie dużo iść...
-Spróbuję…- I od razu zasnęłam, jakby Sam miał na mnie
działanie usypiające. A może to myśl że jutro znowu trzeba będzie iść? Nie wiem…
Fajnie, fajnie :D Tylko co chwile jest ,,pocalował mnie'' xD Dodaj trochę czegoś... kryminalnego? Ooo tak! Byłoby genialnie :D Ale i tak mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńSpróbuję :)
OdpowiedzUsuń